Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że los Selenium jest przesądzony. Na konferencjach QA coraz częściej mówiło się o nim w czasie przeszłym, a w branżowych dyskusjach padały określenia, które trudno byłoby uznać za subtelne: przestarzałe, zbyt ciężkie, nieprzystające do świata CI/CD. Wraz z dynamicznym wzrostem Playwrighta i coraz śmielszą ekspansją Cypressa narracja o „końcu Selenium” zaczęła funkcjonować niemal jak fakt, powtarzany tak często, aż przestał być kwestionowany.
Problem polegał na tym, że rzeczywistość jak to zwykle bywa w IT, nie zamierzała potwierdzić tej opowieści.
W 2026 roku Selenium wciąż pozostaje jednym z najczęściej używanych frameworków automatyzacji testów na świecie. Dane rynkowe z lat 2025 pokazują, że odpowiada za blisko 39% udziału w rynku, a każdego dnia wykonywanych jest na nim ponad 300 milionów testów. Z narzędzia korzysta około 15,4 miliona inżynierów, a aż 72% firm z listy Fortune 500 nadal opiera swoje kluczowe procesy testowe właśnie o Selenium. To nie są statystyki technologii w odwrocie. To raczej sygnał, że mamy do czynienia z narzędziem, które osiągnęło dojrzałość i przestało walczyć o dynamikę wzrostu.
Rynek, który nie nagradza sentymentu
Automatyzacja testów w 2026 roku funkcjonuje w zupełnie innym kontekście niż dekadę temu. Testowanie przestało być technicznym dodatkiem do developmentu, a stało się jednym z kluczowych obszarów inwestycyjnych w organizacjach technologicznych. Raporty GlobalAppTesting oraz analizy rynkowe pokazują, że obszar QA pochłania dziś od 15 do nawet 25% całkowitego budżetu wytwarzania oprogramowania.
Dla średnich i dużych firm oznacza to wydatki rzędu 500 tysięcy do 1,5 miliona dolarów rocznie, przy czym największym kosztem nie są narzędzia, lecz ludzie i utrzymanie automatyzacji. W takim środowisku decyzje technologiczne przestają być kwestią preferencji zespołu. Stają się decyzjami biznesowymi, opartymi na ROI, ryzyku operacyjnym i przewidywalności. I właśnie dlatego Selenium wciąż ma tak silną pozycję w enterprise.
Dlaczego Selenium wciąż wygrywa w dużych organizacjach
W największych firmach Selenium jest dziś narzędziem „spłaconym”. Istnieją tysiące, a czasem dziesiątki tysięcy testów, które przez lata były stabilizowane, refaktoryzowane i dopasowywane do procesów release’owych. Migracja takiej bazy to nie jest projekt technologiczny. To wielomiesięczna inicjatywa obarczona realnym ryzykiem biznesowym.
Nic dziwnego, że według prognoz Gartnera w 2026 roku około 67% inżynierów automatyzacji nadal korzysta z Selenium jako frameworka podstawowego. Coraz rzadziej jako jedynego, ale wciąż jako filaru, na którym opierają się krytyczne ścieżki biznesowe. Selenium jest przewidywalne, a przewidywalność w świecie enterprise bywa ważniejsza niż nowoczesność.
Playwright i zmiana pokoleniowa
Jednocześnie rynek nie stoi w miejscu. Playwright, który zadebiutował w 2019 roku, w 2025 osiągnął już około 15% udziału w rynku automatyzacji testów. Jeszcze ważniejsza jest dynamika – wzrost rok do roku przekraczający 200%, ponad 3,2 miliona pobrań tygodniowo z npm i niemal 50 tysięcy gwiazdek na GitHubie.
To liczby, które w świecie narzędzi developerskich oznaczają jedno: masową adopcję.
Playwright wygrał tam, gdzie Selenium przez lata przegrywało doświadczeniem użytkownika. Wbudowana paralelizacja, auto-waiting, brak konieczności ręcznego zarządzania driverami, własny runner testów, rozbudowane raportowanie oraz możliwość nagrywania testów znacząco obniżają koszt utrzymania automatyzacji. Analizy całkowitego kosztu posiadania pokazują, że w zespołach liczących około 10 osób roczny koszt maintenance’u testów Playwrighta bywa o 20–30% niższy niż w przypadku Selenium.
Dlatego w 2026 roku Playwright stał się naturalnym wyborem dla nowych projektów, szczególnie w startupach i scale-upach, gdzie aż 80% inicjatyw QA automation zaczyna się właśnie od niego.
Cypress – specjalista od frontendu
Cypress obrał zupełnie inną drogę. Zamiast walczyć o pozycję uniwersalnego frameworka dla enterprise, skupił się na zespołach frontendowych. Tam, gdzie liczy się szybki feedback, praca blisko kodu i natychmiastowa widoczność błędów.
W świecie aplikacji SPA, Reacta, Vue i Angulara Cypress stał się naturalnym narzędziem dla developerów, oferując testy działające w tym samym kontekście co aplikacja. W 2026 roku Cypress jest powszechnie wykorzystywany do testów komponentów i lokalnych testów end-to-end, ale rzadko pełni rolę jedynego frameworka testowego w organizacji.
WebDriver BiDi – moment przełomowy dla Selenium
Przez lata jednym z największych zarzutów wobec Selenium była jego architektura oparta na jednokierunkowej komunikacji HTTP. W porównaniu z Playwrightem czy Cypressem, które od początku korzystały z asynchronicznych WebSocketów, Selenium wydawało się spóźnione o całą epokę.
WebDriver BiDi zmienił ten obraz. Dwukierunkowa komunikacja w czasie rzeczywistym umożliwia testom odbieranie zdarzeń z przeglądarki bez konieczności ciągłego odpytywania. Logi, ruch sieciowy, metryki wydajności – wszystko staje się dostępne natychmiast. Benchmarki realizowane na platformach takich jak BrowserStack i TestingBot pokazują, że różnice wydajnościowe między Selenium z BiDi a Playwrightem znacząco się zmniejszyły.
Co istotne, BiDi jest już wspierane produkcyjnie przez wszystkie główne przeglądarki, a Selenium 5 ma uczynić je domyślnym standardem.
Hybryda jako nowa normalność
Badania Quality Island z końca 2025 roku, przeprowadzone wśród ponad 200 średnich i dużych firm technologicznych, pokazują wyraźną zmianę paradygmatu. Tylko 35% organizacji korzysta dziś z jednego frameworka testowego. Aż 48% używa dwóch lub trzech narzędzi równolegle, a pozostałe zespoły niemal całkowicie postawiły na nowe rozwiązania.
Najczęściej spotykany model jest powtarzalny: Selenium obsługuje legacy i krytyczne ścieżki biznesowe, Playwright odpowiada za szybkie testy regresji i pipeline’y CI/CD, a Cypress wspiera frontend i zespoły produktowe.
Selenium jutra
Roadmapa Selenium 5 jasno pokazuje, że projekt nie zamierza znikać. WebDriver BiDi jako standard, Selenium Manager do automatycznego zarządzania driverami, lepsza obserwowalność i pierwsze elementy wsparcia AI w debugowaniu mają na celu jedno – utrzymanie relewantności w świecie, który nie wybacza technologicznej stagnacji.
Czy Selenium jeszcze żyje? Tak. Ale już nie jako jedyny król automatyzacji. W 2026 roku jest raczej dojrzałym filarem strategii testowej – narzędziem, które nie wygrywa nowych projektów, ale wciąż wygrywa zaufanie tam, gdzie stawką są pieniądze, stabilność i reputacja firmy.
I właśnie dlatego, mimo tylu prognoz o końcu, Selenium nadal pozostaje jednym z najważniejszych elementów krajobrazu QA.








