Ministerstwo Cyfryzacji co roku bierze pod lupę sto stron internetowych i kilkadziesiąt aplikacji mobilnych podmiotów publicznych, ocenia je ekspercko i testuje z osobami z niepełnosprawnościami. Wynik za 2025 rok: żadna ze stu stron i żadna z 45 aplikacji nie była w pełni zgodna z ustawą o dostępności cyfrowej. Rok wcześniej było identycznie. Większość tych serwisów nie powstała w urzędach, tylko została kupiona od wykonawców w zamówieniach publicznych, z zapisem „zgodnie z WCAG 2.1″ w opisie przedmiotu zamówienia. Ten artykuł jest o tym, dlaczego taki zapis nie działa i co wpisać zamiast niego, żeby dostępność dało się odebrać, a nie tylko zadeklarować.
- Cztery przepisy, które spotykają się w jednym przetargu
- Co pokazuje monitoring, którego wyniki rzadko trafiają do przetargów
- Dlaczego zapis „zgodnie z WCAG 2.1″ nie zabezpiecza odbioru
- Sześć zapisów, które zamieniają wymaganie w produkt do odebrania
- Kto powinien testować: wykonawca, zamawiający czy ktoś trzeci
- Ta sama lekcja dla firm, które sprzedają urzędom i nie tylko im
- Nasza perspektywa
Cztery przepisy, które spotykają się w jednym przetargu
Dostępność cyfrowa w zamówieniach publicznych nie wynika z jednej ustawy, tylko z czterech, które nakładają się na siebie. Ustawa z 4 kwietnia 2019 roku o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych nakłada na urzędy obowiązek zgodności z WCAG 2.1 na poziomie AA, publikacji deklaracji dostępności i poddawania się monitoringowi, z karami do 10 000 zł za uporczywe niezapewnianie dostępności i do 5 000 zł za braki w deklaracji lub w Biuletynie Informacji Publicznej. Ustawa z 19 lipca 2019 roku o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami w artykule 4 ustęp 3 każe podmiotom publicznym uwzględniać dostępność w umowach z wykonawcami, którzy realizują dla nich zadania publiczne. Prawo zamówień publicznych w artykule 100 wymaga, żeby opis przedmiotu zamówienia przeznaczonego dla osób fizycznych uwzględniał wymagania dostępności dla osób z niepełnosprawnościami i projektowania dla wszystkich, chyba że nie uzasadnia tego charakter zamówienia.
Czwarty przepis wyszedł poza sektor publiczny. Ustawa z 26 kwietnia 2024 roku, wdrażająca Europejski Akt o Dostępności, obowiązuje od 28 czerwca 2025 roku i obejmuje między innymi handel elektroniczny, bankowość detaliczną, usługi telekomunikacyjne i transport pasażerski, z nadzorem Prezesa Zarządu PFRON i organów sektorowych. Kary sięgają dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia albo 10 procent obrotu z poprzedniego roku, w zależności od tego, która kwota jest niższa. Firma, która sprzedaje oprogramowanie urzędom i jednocześnie prowadzi sklep internetowy, podlega dziś obu reżimom naraz, a wymagania techniczne w obu są praktycznie te same.
Źródło: ISAP, Dz.U. 2019 poz. 848, poz. 1696, poz. 2019 oraz Dz.U. 2024 poz. 731; biznes.gov.pl.
Co pokazuje monitoring, którego wyniki rzadko trafiają do przetargów
Ministerstwo Cyfryzacji prowadzi monitoring w dwóch trybach. Uproszczony obejmuje automatycznie wszystkie strony z rejestru podmiotów publicznych. Pogłębiony to co roku 100 stron i 45 aplikacji, oceniane przez ekspertów i testowane z udziałem osób z niepełnosprawnościami. W 2025 roku 79 stron uznano za częściowo zgodne, 21 za niezgodne, a wśród aplikacji 32 były częściowo zgodne i 13 niezgodne. W 2024 roku proporcje były podobne: 75 stron częściowo zgodnych i 25 niezgodnych, 37 aplikacji częściowo zgodnych i 8 niezgodnych. W żadnym z tych dwóch lat nie było ani jednego serwisu w pełni zgodnego.
Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji, informacja o wynikach monitorowania dostępności cyfrowej w 2025 r. oraz monitoring 2024 r. Wyniki dotyczą przebadanej próby, nie wszystkich podmiotów.
Ministerstwo zastrzega, że wyniki odnoszą się do przebadanej próby, i to zastrzeżenie warto uszanować. Ale próba jest dobierana celowo i badana najdokładniejszą dostępną metodą, więc jeśli w niej nie ma ani jednego serwisu w pełni zgodnego, trudno zakładać, że poza nią jest inaczej. Dla zamawiającego to jest informacja o rynku wykonawców, nie o urzędach: wykonawcy, którzy podpisali umowy z zapisem o WCAG, oddali produkty, które ekspert i użytkownik z niepełnosprawnością oceniają jako niezgodne. Umowa tego nie wychwyciła, bo nie miała czym.
Dlaczego zapis „zgodnie z WCAG 2.1″ nie zabezpiecza odbioru
Zapis o zgodności z WCAG jest w większości opisów przedmiotu zamówienia, które widzieliśmy. Problem nie leży w jego braku, tylko w tym, że jest to wymaganie bez metody sprawdzenia. WCAG 2.1 na poziomie A i AA to 49 kryteriów sukcesu, z których część da się sprawdzić automatem, część wymaga eksperta, a część ma sens tylko z realnym użytkownikiem czytnika ekranu, klawiatury bez myszy albo powiększenia. Jeśli umowa nie mówi, kto, czym i kiedy to sprawdza, odbiór sprowadza się do oświadczenia wykonawcy, że produkt jest zgodny. A oświadczenie, jak pokazuje monitoring, jest najsłabszym możliwym dowodem.
Rządowy portal o dostępności cyfrowej, prowadzony przez Ministerstwo Cyfryzacji, zaleca zamawiającym trzy ścieżki weryfikacji: oświadczenie zgodności przygotowane przez specjalistę po stronie wykonawcy, badanie zlecone zewnętrznemu audytorowi oraz własne testy podstawowych błędów. Zaleca też wymaganie od wykonawcy listy wcześniejszych dostępnych projektów i wskazania specjalisty do spraw dostępności w zespole. To dobre minimum, ale w praktyce działa dopiero wtedy, gdy każda z tych ścieżek ma w umowie termin, próg akceptacji i konsekwencję. Bez tego zostaje na poziomie dobrej rady.
Drugi typowy błąd to zakres. Zamawiający wpisuje WCAG dla „strony internetowej”, a potem odbiera serwis, w którym najważniejsze treści są w plikach PDF generowanych z szablonów bez struktury, filmy nie mają napisów, a formularz do składania wniosków jest osadzoną aplikacją innego dostawcy, której nikt nie objął wymaganiem. Portal rządowy wprost radzi, żeby dla materiałów multimedialnych wymieniać w umowie konkretne alternatywy: transkrypcje, napisy dla niesłyszących, audiodeskrypcję. To samo dotyczy dokumentów i komponentów zewnętrznych: wymaganie dostępności obejmuje wszystko, z czym użytkownik ma kontakt, nie tylko szablon strony.
Sześć zapisów, które zamieniają wymaganie w produkt do odebrania
Poniższa lista nie jest wzorem umowy i nie zastępuje prawnika zamawiającego. Jest listą elementów, których brak widzimy najczęściej, gdy zamawiający prosi nas o audyt już po odbiorze, kiedy roszczenia wobec wykonawcy są trudne do wyegzekwowania.
Źródło: opracowanie własne Quality Island na podstawie zaleceń portalu gov.pl/dostepnosc-cyfrowa i metodyki monitoringu Ministerstwa Cyfryzacji.
Punkt trzeci jest najważniejszy i najczęściej pomijany, bo kosztuje. Skaner automatyczny wychwytuje tylko część kryteriów WCAG, głównie te dotyczące struktury kodu i kontrastu. Nie sprawdzi, czy formularz da się wypełnić klawiaturą w sensownej kolejności, czy komunikat błędu jest czytany przez czytnik ekranu, ani czy opis alternatywny obrazka mówi cokolwiek użytecznego. Ministerstwo w monitoringu pogłębionym łączy ocenę ekspercką z testami użytkowników nie dlatego, że ma nadmiar budżetu, tylko dlatego, że inaczej nie da się rzetelnie orzec o zgodności. Zamawiający, który odbiera produkt raportem ze skanera, odbiera go metodą słabszą niż ta, którą później zostanie skontrolowany.
Kto powinien testować: wykonawca, zamawiający czy ktoś trzeci
Wykonawca testuje własny produkt zawsze i powinien, ale jego badanie jest częścią dostawy, nie odbioru. Zamawiający rzadko ma w zespole osobę, która zna 49 kryteriów WCAG i potrafi przeprowadzić sesję z użytkownikiem czytnika ekranu. Zostaje trzecia strona, i tu pojawia się to samo pytanie, które sektor regulowany zna z audytów niezależnych od producenta: czy podmiot badający jest niezależny od podmiotu, który produkt zbudował. Pisaliśmy o tym w artykule o tym, co sprawdza kontroler przed podpisaniem umowy na audyt niezależny, i większość z tamtych pytań pasuje do audytu dostępności bez zmian.
Praktyczna wskazówka: audyt dostępności najlepiej zamawiać jako osobną pozycję albo osobne, mniejsze zamówienie, równolegle z zamówieniem na wykonanie serwisu, z terminem badania wpisanym przed odbiorem końcowym, nie po nim. Audyt zamówiony po odbiorze, gdy faktura jest zapłacona, zamienia się w listę życzeń do wykonawcy, który już realizuje kolejny projekt. Audyt zamówiony przed odbiorem jest narzędziem odbioru. Ta różnica w kolejności decyduje o tym, czy zamawiający ma w ręku argument, czy tylko raport.
„Zamawiający, który odbiera dostępność raportem ze skanera, odbiera ją metodą słabszą niż ta, którą później zostanie skontrolowany.”
Ta sama lekcja dla firm, które sprzedają urzędom i nie tylko im
Od 28 czerwca 2025 roku wymagania dostępności obowiązują też sklepy internetowe, banki, operatorów telekomunikacyjnych i przewoźników, z wyłączeniem mikroprzedsiębiorców świadczących usługi. Mechanizm jest inny niż w sektorze publicznym: nie ma monitoringu ministerstwa, jest za to zawiadomienie konsumenta do Prezesa Zarządu PFRON albo organu sektorowego, na przykład Rzecznika Finansowego dla bankowości detalicznej, i kara liczona od przeciętnego wynagrodzenia albo obrotu. Firma, która nauczyła się odbierać dostępność od swoich wykonawców w kontraktach publicznych, ma dziś tę samą kompetencję do wykorzystania u siebie. Kto tego nie zrobił, ma dwa reżimy prawne do domknięcia tą samą metodą.
Dla wykonawców oprogramowania płynie z tego jeszcze jeden wniosek. Coraz więcej zamawiających będzie wpisywać do umów metodę odbioru opisaną wyżej, bo wyniki monitoringu i pierwsze kary zmuszą ich do tego. Wykonawca, który potrafi oddać serwis z własnym raportem z badania eksperckiego i testów użytkowników, będzie wygrywał z tym, który oddaje oświadczenie. Na blogu Quality Island opisaliśmy szerzej, kogo dotyczą obie ustawy o dostępności, od kiedy i z jakimi karami, oraz jak wygląda ścieżka zakupu testów w zamówieniu publicznym od strony rozeznania rynku i umowy ramowej.
Nasza perspektywa
W Quality Island testy dostępności pod WCAG są jedną z naszych linii usługowych, obok testów funkcjonalnych, regresyjnych, bezpieczeństwa i wydajności, a testowanie dostępności cyfrowej mamy też jako kurs online dla zespołów, które chcą tę kompetencję zbudować u siebie. Wśród ponad 100 firm i instytucji, które skorzystały z naszych usług lub szkoleń, są podmioty publiczne, między innymi Ministerstwo Cyfryzacji, NFZ, Główny Urząd Miar i OPI, więc formaty zamówień publicznych, rozeznania rynku i odbiorów znamy z obu stron stołu.
Pierwszy wniosek z tej pracy: niezgodny serwis prawie nigdy nie jest wynikiem złej woli wykonawcy. Jest wynikiem tego, że dostępność została wpisana do umowy jako cecha, a nie jako produkt z metodą odbioru. Wykonawca dostarcza to, co zostanie sprawdzone. Jeśli sprawdzony zostanie tylko skaner, dostarczy serwis, który przechodzi skaner.
Drugi wniosek: najtańszy moment na audyt dostępności jest przed odbiorem, a najdroższy tuż po kontroli. Koszt badania jest podobny w obu momentach. Różnica jest w tym, kto płaci za poprawki. Przed odbiorem płaci wykonawca w ramach umowy. Po odbiorze płaci zamawiający z własnego budżetu, często temu samemu wykonawcy, już w nowym zleceniu. Zamawiający, którzy to policzyli, przestali traktować audyt jako koszt dodatkowy i zaczęli wpisywać go jako pozycję w harmonogramie projektu, na równi z testami akceptacyjnymi.
Trzeci wniosek dotyczy tych, którzy dopiero piszą opis przedmiotu zamówienia. Zanim wpiszecie „zgodnie z WCAG 2.1″, zadajcie sobie pięć pytań: kto to sprawdzi, czym, kiedy, co się stanie, jeśli wynik będzie negatywny, i czy zakres obejmuje dokumenty, wideo oraz komponenty innych dostawców. Jeśli odpowiedź na którekolwiek brzmi „nie wiemy”, zapis o WCAG jest dziś deklaracją intencji, a monitoring ministerstwa pokazuje, jak deklaracje intencji wypadają w praktyce.
- W monitoringu pogłębionym Ministerstwa Cyfryzacji za 2025 rok żadna ze 100 stron i żadna z 45 aplikacji podmiotów publicznych nie była w pełni zgodna z ustawą. Rok wcześniej tak samo.
- Dostępność w przetargu wynika z czterech przepisów naraz: ustawy o dostępności cyfrowej, art. 4 ust. 3 ustawy o zapewnianiu dostępności, art. 100 Pzp i od 28.06.2025 Polskiego Aktu o Dostępności dla firm prywatnych.
- Zapis „zgodnie z WCAG 2.1″ bez metody odbioru sprowadza się do oświadczenia wykonawcy, czyli najsłabszego dowodu.
- Odbiór powinien używać tej samej metody co monitoring: ocena ekspercka plus testy z użytkownikami z niepełnosprawnościami, nie sam skaner.
- Audyt zamówiony przed odbiorem jest narzędziem odbioru, zamówiony po nim jest listą życzeń, za którą zapłaci zamawiający.
Jeśli odbieracie serwis albo aplikację i chcecie wiedzieć, jak wypadną w metodzie, którą stosuje ministerstwo, zanim ktoś to sprawdzi za was, porozmawiajmy o audycie dostępności.
Sprawdźcie testy dostępności WCAGPowiązane na Strefie QA
- Dostępność nie jest opcją: WCAG jako DoD w 2026
- Audyt niezależny od producenta: co naprawdę sprawdza kontroler, zanim podpiszecie umowę
- 10 oznak braku kontroli przez Twojego dostawcę software’u
Źródła:
- Ministerstwo Cyfryzacji, informacja o wynikach monitorowania dostępności cyfrowej w 2025 r.
- Ministerstwo Cyfryzacji, monitoring dostępności cyfrowej 2024 r.
- gov.pl, Jak dbać o dostępność cyfrową w umowach i zamówieniach publicznych
- Urząd Zamówień Publicznych, dostępność w zamówieniach publicznych (art. 100 Pzp)
- Ustawa z 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych, Dz.U. 2019 poz. 848
- Ustawa z 19 lipca 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami, Dz.U. 2019 poz. 1696
- Ustawa z 11 września 2019 r. Prawo zamówień publicznych, Dz.U. 2019 poz. 2019
- Ustawa z 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług, Dz.U. 2024 poz. 731
- biznes.gov.pl, Kto ma obowiązek zapewniać dostępność produktów i usług








